Giełda, a wojna na Ukrainie.

W dzisiejszym wpisie poświęcimy trochę uwagi na potencjalną wojnę na Ukrainie. Będzie to artykuł nieco subiektywny i wyrazimy w nim własną opinię i analizę.


UWAGA: artykuł został opublikowany dnia 15 lutego 2022 roku i jest już nieaktualny.


Z racji na ryzyko ataku militarnego Rosji na Ukrainę, hrywna ulegała znaczącemu osłabieniu zarówno do dolara jak i innych walut, a rosyjski indeks RTS raz po raz spadał w dół. Dlaczego? Atak militarny oznacza straty dla gospodarki. Nikt nie inwestowałby wówczas na Ukrainie, stąd na ich walutę nie było większego popytu. Rosja również by ucierpiała, ich firmy zarabiałyby mniej – a więc były wyceniane na niższe kursy. Poniżej wykresy (1 – hrywna do dolara, 2 – indeks RTS)




Jak widać, od jakiegoś czasu oba walory zaczęły odbijać w górę. Inwestorzy zdali sobie sprawę z małego ryzyka ataku i wrócili do zakupów, zwiększając popyt i co za tym idzie – cenę. Czym według nas spowodowana jest niska ocena ryzyka wojny?

1. Na ogół lepiej sprawdza się strategia tzw. „blitzkreig” – o wiele łatwiej dla Rosji byłoby zaatakować od razu, aniżeli dawać czas przeciwnikowi na uzyskanie dodatkowego zbrojenia i pomocy państw sąsiednich.
2. Rosja wcale nie potrzebuje wojny, szczególnie w sytuacji gdy Nord Stream 2 jest już prawie uruchomiony.
3. W przypadku chęci przejęcia terenu przez Vladimira Putina, prawdopodobnie udałoby mu się tego dokonać wzniecając konflikty wewnętrzne na Ukrainie i korumpując polityków. Struktura tego państwa jest bardzo słaba, a moralność żołnierzy niezbyt wysoka. Prawdopodobnie przejęcie nawet całej Ukrainy, nie byłoby o wiele trudniejsze niż poprzednie przejęcie Krymu.

Takie są trzy podstawowe argumenty. Jaka będzie prawdziwa przyszłość, o tym dowiemy się niebawem! Należy pamiętać jednak, że giełda bardzo rzadko się myli i z dużym prawdopodobieństwem wycenia wszelkie powszechnie znane informacje. Duże ryzyko wojny oznaczałoby dalsze spadki, których jednak na ten moment nie widać. Generalne przesłanki również są bardzo nikłe – jako najlepszy przykład z pewnością mogą posłużyć artykuły o dokładnej dacie wojny. Dlaczego dziennikarze nie są jeszcze bardziej dokładni i nie podają godziny? Odpowiedź na pytanie z lekką dozą dystansu pozostawiamy czytelnikom do przemyślenia.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany Wymagane pola zaznaczone są gwiazdką *