Wycena informacji na giełdzie.

Prezentujemy jedną z najciekawszych hipotez rynków finansowych: hipotezę rynku efektywnego. Na jej temat prowadzone są liczne badania naukowe i pisze się o niej wiele artykułów. W teorii została najbardziej rozpropagowana w 1970 roku przez amerykańskiego noblistę Eugene Fama. Pisano o niej już w roku 1900, a znano właściwie od zawsze – prawdopodobnie i Ty ją znasz, lecz w innej, niesprecyzowanej formie.

Powyższa hipoteza zazwyczaj przejawia się w trzech wariantach:

1. Pierwszego stopnia (słaba) – ceny akcji czy kryptowalut odzwierciedlają wszelakie informacje i dane z przeszłości, wliczając w to np. zyski z poprzedniego kwartału czy otrzymane dofinansowania. W praktyce oznacza to tyle, że jeżeli dana spółka miała w poprzednim okresie dobre wyniki, zostało już to zauważone przez inwestorów i wliczone w cenę.

2. Drugiego stopnia (półsilna) – ceny akcji czy kryptowalut zawierają wycenę wszystkich powszechnie znanych informacji. Czym się różni ta teza od tezy przedstawionej w punkcie pierwszym? Otóż hipoteza rynku efektywnego drugiego stopnia głosi, iż rynek wycenia wszystkie powszechnie znane informacje…a więc z łatwością potrafi ocenić w jaki sposób powiodą się plany odnośnie nowych strategii działania albo jak potoczy się przyszła sprawa sądowa. Jeżeli ta teza jest prawdziwa, wówczas tylko insider trading jest w stanie przynieść ponadprzeciętne zyski, ponieważ wszystkie powszechnie znane informacje zostały już wliczone w cenę.

3. Trzeciego stopnia (silna) – na ceny papierów wartościowych składają się wszystkie informacje – zarówno znane, jak i nieznane. Gdyby to była prawda, nie dałoby się osiągać ponadprzeciętnych zysków ponieważ zarówno wiadomość o np. wzroście sprzedaży jak i każda inna, byłaby już wyceniona przez rynek – stąd nie mielibyśmy nad nim żadnej przewagi.

Tezę tę częściowo obala Jack Schwager w swojej książce głosząc stanowisko hipotezy rynku ułomnego. Opisuje on czy faktycznie rynek wycenia wszelkie powszechnie znane informacje. Jest to bardzo ciekawy aspekt, ponieważ od prawdziwości tej tezy zależy skuteczność analizy technicznej czy fundamentalnej…gdyby hipoteza rynku efektywnego była prawdziwa, wówczas małpa rzucająca lotkami (wybierając akcje do zakupu), statystycznie nie miałaby gorszych rezultatów od profesjonalnego inwestora. Co najlepsze, naprawdę przeprowadzono taki eksperyment i był on wielokrotnie opisywany!

Proboscis Monkey » Dee Luxe Journeys

Jak się potoczył? Otóż…małpa osiągała świetne wyniki. Nie oznacza to jednak, że giełda polega wyłącznie na szczęściu, wręcz przeciwnie – inaczej tacy inwestorzy jak Peter Lynch czy Warren Buffet byliby miliarderami z przypadku – a wcale tak nie jest. Naszym zdaniem najbliższa prawdy jest tylko słaba hipoteza rynku efektywnego. Jakie jest Wasze zdanie?


Szerzej zainteresowanych tematem polecamy zapoznanie się z pracami noblistów: Eugene F. Fama, Lars Peter Hansen, Robert J. Shiller. Pozdrawiamy!





Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany Wymagane pola zaznaczone są gwiazdką *